O samorządowej „sitwokracji”

Ciekawy opis anatomii polskiej sitwokracji przedstawia portal Forsal.pl:

"Z badań wynika, że wójt w gminie do 5 tys. mieszkańców kontroluje, bezpośrednio lub pośrednio, do 300 stanowisk: w urzędzie gminy, jej spółkach oraz w różnego rodzaju podmiotach uzależnionych od gminy, także gospodarczo. Jak się tę liczbę stanowisk pomnoży przez członków rodzin, to zatrudnianych przez wójta wyjdzie z tysiąc osób. Do głosowania w takiej gminie jest uprawnionych ok. 2/3 mieszkańców, przy frekwencji 40 proc. głosuje 2 tys. osób. W tej grupie jest ten tysiąc uzależniony od wójta. Ta grupa tworzy zaplecze, które nie jest zainteresowane zmianami, a już w żadnym wypadku zmianą włodarza".

Całość do przeczytania TUTAJ

knp