Michalkiewicz o przyczynach biurokratyzacji Polski

– W 90 roku, kiedy rozwiązała się PZPR, w administracji centralnej w Polsce pracowało 45 tys. urzędników. 5 lat później w 1995 roku 112 tys. Czyli wzrost powyżej sto procent. Ale to jeszcze nie było ostatnie słowo, bo prawdziwa eksplozja nastąpiła po roku 1997 w następstwie czterech wiekopomnych reform charyzmatycznego premiera Buzka. Skutkiem tych reform był skokowy wzrost synekur w sektorze publicznym no i skokowy wzrost kosztów utrzymania państwa o ok. 100 mld złotych. Jak tyle osób państwo wzięło na utrzymanie to musiało to kosztować.(...)

Każdy szef partii musi karmić swoje zaplecze polityczne tych swoich działaczy bo inaczej go zdradzą. No a jak może to robić, przecież nie z własnej kieszeni. W związku z czym musi im dawać możliwości dojenia Rzeczypospolitej, no to jest biurokratyzacja, ty będziesz tutaj doił, ty będziesz tam doił, w rezultacie podatnicy, czyli tacy ludzie, którzy nie mają przywileju dojenia Rzeczypospolitej muszą na to wszystko zarobić. No i skutkiem tego taki podstawowy czynnik gospodarczy - praca w Polsce jest opodatkowana tak jak najbardziej luksusowe towary, jak szampan i kawior. To jest przyczyna tego, że właściwie nic się nie opłaca. Opłaca się tylko być urzędnikiem. Bo tu wkład własny jest tylko taki, że się nadstawi komu trzeba, a potem już żyje się bez żadnego wysiłku. A jeżeli jeszcze taki człowiek jest lojalny, taki członek zaplecza politycznego jest lojalny, to ma zabezpieczoną resztę życia – tymi słowami odniósł się do problemu biurokratyzacji Polski pan Stanisław Michalkiewicz podczas rozmowy, którą dla wychodzącego w Kanadzie Tygodnika Goniec przeprowadził pan Andrzej Kumor.

Całość rozmowy dostępna na stronie Tygodnika Goniec.

michalkiewicz-148550