Etatyzm, a kapitalizm

Prawdziwi pionierzy polskiej przedsiębiorczości to nie ludzie pokroju wielkich oligarchów. To nie „farciarze”, którzy dziwnym trafem odziedziczyli po, mocno i aktywnie udzielających się w czasach realnego socjalizmu na forach partyjno-bezpieczniackich, rodzicach miliony dolarów, lecz ci, którzy zmęczeni, spoceni, przestraszeni, dzień w dzień i noc w noc, pokonywali setki a nawet tysiące kilometrów pociągami na Węgry, do Czechosłowacji czy do Rumunii, by coś kupić, coś sprzedać. Potem, w miarę luzowania socjalizmu, kierunki tych podróży zaczęły się zmieniać – rozpoczęły się „pielgrzymki” do Berlina Zachodniego, Wiednia czy nawet Korei Południowej

Całość do przeczytania TUTAJ

welfarecomic